Prezydent USA nazwał go „najniebezpieczniejszym człowiekiem w Ameryce”. Nie mafię, nie terrorystów. Psychologa z notatnikiem i słoikiem grzybów.
Timothy Leary. Doktor psychologii klinicznej, profesor Harvardu. Latem 1960 roku pierwszy raz spróbował psylocybiny w Meksyku. Mówił potem, że w kilka godzin dowiedział się o ludzkim umyśle więcej niż przez lata pracy naukowej.
Wrócił na uczelnię i uruchomił pierwszy oficjalny program badań nad psychodelikami. Harvard wpadł w panikę i w 1963 roku go zwolnił. Zamiast się wycofać, Leary poszedł na wojnę z systemem.
Aresztowany za dwa skręty marihuany. Wyrok: dziesięć lat. W 1970 uciekł z więzienia, przeskoczył drut kolczasty i zniknął. Potem miesiące międzynarodowej obławy.
I właśnie tam, w celi, dokończył coś, co przetrwało jego samego. Mapę ludzkiego umysłu, którą nazwał ośmioobwodowym modelem świadomości.
Pierwsze cztery obwody to tryb przetrwania. Strach, dominacja, potrzeba bycia mądrym, „co ludzie powiedzą”. Według Leary’ego większość ludzi rodzi się, żyje i umiera w tych czterech klatkach, nigdy nie dowiadując się, że istnieją drzwi.
Kolejne cztery, jak twierdził, masz w sobie już teraz. Uśpione. Ciało jako instrument. Umysł, który obserwuje sam siebie i przeprogramowuje własne lęki. Poczucie, że jesteś czymś więcej niż własną głową.
Widzisz wzorzec? Próbujesz medytować, wyciszyć się, być wolnym, ale twój układ nerwowy tkwi w pierwszym obwodzie. W napięciu. To trochę jak próba oglądania gwiazd z piwnicy.
Jest jednak coś, o czym Leary mówił pod koniec życia, a o czym łatwo zapomnieć.
Nie potrzebujesz żadnej substancji, żeby otworzyć piąty obwód. Badacze tacy jak Stanislav Grof czy zespoły z Johns Hopkins wskazują, że świadomy, głęboki oddech potrafi wprowadzić w stany zbliżone do tych, których Leary szukał pod psylocybiną.
Różnica? Oddech jest legalny, darmowy i masz go zawsze przy sobie.
