POLIESTER TO NIE TKANINA-
TO PLASTIK NA TWOJEJ SKÓRZE…
A LATEM TO DOSŁOWNIE
MORDERSTWO☠️
„Patrząc na to, co wiekszość ludzi nosi na ulicy, zastanawiam się, czy mają pojęcie, CO właściwie zakładają.
Badźmy szczerzy – 90% tego, co dzisiaj kupujemy, nie jest nawet tkaniną w prawdziwym tego słowa znaczeniu. To olej.
Odkryjmy produkcyjną „magię”, o której milczą marki:
1. Bierze się wyrzucone butelki PET i ropę naftową.
2. Topi się ten brud w piekielnych temperaturach, dopóki nie wytworzy lepkieqo toksyczneqo wlókna.
3. Włókno jest przepychane dyszam (jak spaghetti), tworząc niekończące się plastikowe nici.
4. Ochładza się je i zalewa chemią – barwnikami syntetycznymi, formaldehydem i innymi toksycznymi zabiegami dla miękkości i elastyczność.
I to na tyle!
Macie „oddychającą bawełnę” lub „jedwab”.
Ale tak naprawdę kupiłeś chemiczny koktajl w plastikowym opakowaniu, który mocno przykleja się do Twojego ciała.
LATEM JEST SZCZEGÓLNIE NIEBEZPIECZNIE☢️
Twoja skóra, to największy pochłaniający organ. Kiedy rtęć na słupkach wspina się do 30°C, pory skóry rozszerzają się, pocisz się…
To ten moment, w którym Twoja ukochana syntetyczna koszulka zamienia się w torbę- termos z mikroplastiku.
O co tak naprawdę chodzi?
Masz na sobie mikroplastik. Mikrowłókna uwalniają się i dotykają Twojej skóry .
Idąc chodnikiem, wchłaniasz te mikrocząsteczki przez skórę i oddech…a one zadomawiają się w Twoich płucach i narządach.
Trafia to prosto do krwi. Kiedy się pocisz, chemikalia poliestrowe (szczególnie ftalany i bisfenole) wędrują do Twojej wilgotnej skóry z podwójną mocą.
Dylemat hormonalny.
Te substancie są zagrożeniem dla układu endokrynologicznego. Są przechowywane w organach, mózgu, krwi…. Zachowują się jak żeńskie hormony i zaburzają system endokrynologiczny. To nie są „strachy na lachy” – to fakty potwierdzone naukowo.
Efekt cieplarniany.
Materiał ten nie przepuszcza powietrza. Zakłóca tym naturalną wymianę ciepła skóry, wiec człowiek zaczyna się jeszcze bardziej pocić. Wilgoć utrzymuje się na skórze – a to raj dla mnożenia bakterii i pleśni …zaczynasz śmierdzieć.
Połączenie wilgoci, tarcia i wysokiej temperatury prowadzi do zaczerwienień, swędzenia czy odparzeń. Najbardziej cierpią osoby o wrażliwej skórze.
Toksyczne pozostałości.
Szczątki składników chemicznych (barwniki lub środki łatwopalne ) wykorzystywanych do produkcji poliestru, mogą wywoływać reakcje alergiczne w miejscach kontaktu z ciałem.
Elektryczność statyczna. Syntetyki gromadzą ładunek statyczny, więc ubrania przyklejają się do ciała i przyciągają kurz – i to też może podrażnić.
Dostownie „gotujesz się”, a potem narzekasz na brak energii, zmęczenie i senność.
Większość powie:
„no i co, po prostu to noszę”.
Ale to nie jest „tylko noszenie”. Nosisz to od lat. Mikroplastik nie wypłukuje się się z organizmu. On się gromadzi. To jak powolna destrukcja , która teraz nie boli, ale za dziesieć lat może być powodem bezpłodności, migreny, alergii, które tłumisz tabletki i procesem autoimmunologicznym.
Myślisz, że kupujesz ubrania. W rzeczywistości kupujesz sobie syf, skracający żywotność skóry i układu hormonalnego.
Co ty na to?
Noś w upale, a nailepiej przez cały czas-TYLKO naturalne materiały : bawełna, len, jedwab, konopie.Tak… są droższe, ale to Twoie zdrowie.
Wyrzuć syntetyczną bieliznę. To jest najgroźniejsze, bo wchodzi w bezpośredni kontakt ze śluzem. Jeśli widzisz na etykiecie Poliester, PES lub PET – odłóż to z powrotem na półkę.
